W ciszy szkockiej jesieni, pośród rzędów kamiennych płyt na Wellshill Cemetery, odbyło się dziś spotkanie pamięci zorganizowane przez Konsulat Generalny RP w Edynburgu. To miejsce to nie „jeden z cmentarzy”. To punkt, w którym historia Polski dosłownie dotyka szkockiej ziemi — tu leżą żołnierze polskich formacji walczących na Zachodzie.
Pojawili się Polacy mieszkający w różnych częściach Szkocji, polonijne organizacje, nauczyciele i młodzież z sobotnich szkół, harcerstwo, delegacja SPK, przedstawiciele parlamentu Szkocji i lokalnych władz, a także weterani brytyjscy.
Złożono kwiaty i zapalono lampki przy pomniku „Chwała Żołnierzom Polskim Poległym w Latach 1939–1945” oraz na wojskowych kwaterach. Były krótkie przemówienia, modlitwa, chwila bez słów.
Przypomniano sobie coś prostego i jednocześnie fundamentalnego: wdzięczność nie jest terytorialna. Nie wyparowała w momencie przekroczenia granicy. Polonia w Szkocji nie tylko odwiedza groby swoich rodzin. Niesie rytuał pamięci dalej: także do tych mogił, które należą do ludzi nieznanych nam osobiście — a dzięki którym możemy dziś swobodnie żyć, mówić po polsku i spokojnie uczyć nasze dzieci o historii.
I to jest najważniejsze: polska pamięć to nie jest muzealna ekspozycja. To praktyka. To czynność. To decyzja wielu ludzi tu, w Szkocji, którzy 1 listopada — zamiast tylko wspominać przeszłość — pokazali, że jest to żywa nić łącząca pokolenia.
Media: